Comunione e Liberazione

Nie czynimy siebie sami

23 listopad 2008 · Dodaj komentarz

W wyniku wypadku samochodowego Eluana Englaro od 16 lat pozostaje w stanie śpiączki, a funkcjonowanie jej organizmu jest podtrzymywane przez urządzenia medyczne. Pomimo opieki sióstr zakonnych, ojciec Eluany wystąpił do włoskiego sądu o zgodę na jej uśmiercenie poprzez wstrzymanie dostarczania pożywienia.

Po jedenastu latach zajmowania się wnioskiem jej ojca Giuseppe Englaro przez włoski wymiar sprawiedliwości, w dniu 13 listopada 2008 r. Sąd Najwyższy uznał, że Eluana nie ma szans na powrót do zdrowia.

Zdaniem włoskiej deputowanej Izabelli Bertolini z ugrupowania Lud Wolności “sąd w Mediolanie wydał na kobietę wyrok śmierci. Ta decyzja oznacza zalegalizowanie eutanazji we Włoszech”. Carlo Casini przewodniczący Ruchu na rzecz życia przestrzega, że „wyrok stwarza precedens. Pozwala decydować, kto może żyć, a kto musi umrzeć”. A obecnie we Włoszech w stanie wegetatywnym jest ponad 2 tysiące osób.

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu, gdzie o unieważnienie wyroku włoskiego sądu wystąpiło 30 włoskich organizacji, stwierdził, że nie zajmie się tą sprawą w trybie pilnym. A jeśli wnioskodawcy nadal tego chcą, to trybunał może rozpoznać sprawę prawa do życia Eluany w zwykłym trybie za kilka miesięcy. Tylko czy ojciec Eluany będzie czekał te kilka miesięcy z wyegzekwowaniem wyroku sądu?

Tymczasem wykonania decyzji włoskiego sądu odmówiły siostry zakonne, które od 14 lat opiekują się Eluaną w hospicjum w Lecco w Lombardii. Siostry zgodziły się utrzymywać ją bezpłatnie aż do naturalnej śmierci.

Wyrok mediolańskiego sądu spotkał się też z protestem Stolicy Apostolskiej i Episkopatu Włoch, a wiele organizacji pro-life i osób wzywa do wsparcia sióstr broniących życia Eluany.

W tej sprawie stanowisko zajął również ruch Comunione e Liberazione, publikując na stronie międzynarodowej treść ulotki “Miłosierdzie czy przemoc“. Poniżej tłumaczenie tekstu (szczególne podziękowania dla Zosi za tłumaczenie ulotki i jej rozesłanie):

*   *   *

MIŁOSIERDZIE CZY PRZEMOC?

„Zrozumieć racje dla trudu jest najwyższym zadaniem w życiu, bo największa przeszkoda w życiu to śmierć, a największą przeszkodą na drodze życia jest trud w tej drodze; największą przeszkodą dla radości jest poświęcenie… Największym poświęceniem jest śmierć” (ksiądz Giussani).

Co to za społeczeństwo, które nazywa życie „piekłem” a śmierć „wyzwoleniem”? Gdzie jest źródło tego oszalałego rozumu, zdolnego mieszać dobro i zło, a zatem niezdolnego nazywać rzeczy po imieniu?

Zapowiedziane wstrzymanie odżywiania Eluany to morderstwo. Sprawa jest tym cięższa, że zabrania niesienia miłosierdzia, ponieważ ktoś zaopiekował się nią i robiłby to dalej.

W długiej historii medycyny jej rozwój stał się płodniejszy gdy, w epoce chrześcijańskiej, rozpoczęło się leczenie właśnie „nieuleczalnie” chorych, którzy przedtem byli wykluczani ze wspólnoty zdrowych, pozostawieni by umierać poza murami miasta lub eliminowani. Kto by się nimi zajął, ryzykowałby własne życie. Dlatego ten, kto zaczął się opiekować nieuleczalnie chorymi robił to dla racji potężniejszych od samego życia: dla pasji dla przeznaczenia drugiego człowieka, dla jego nieskończonej wartości jako obrazu Boga Stworzyciela.

I tak przypadek Eluany stawia nas przed pierwszą oczywistością, jaka płynie z naszego życia: nie czynimy siebie sami. Jesteśmy chciani przez Innego. Jesteśmy wyrwani z nicości przez kogoś, kto nas kocha i powiedział: „Nawet włosy na waszej głowie są policzone”. Zaprzeczyć tej oczywistości oznacza, wcześniej czy póżniej, zaprzeczyć rzeczywistości. Choćby kiedy ta rzeczywistość ma twarz osób, które kochamy.

Oto dlaczego dojść aż do uznania Kto daje nam obecność Eluany nie jest „duchowym” dodatkiem dla wierzących. To jest konieczność dla wszystkich, którzy posiadając rozum, szukają znaczenia. Bez tego uznania staje się niemożliwe objąć Eluanę i żyć poświęceniem bycia przy niej; staje się wręcz możliwe zabicie jej i mylenie tego gestu, w dobrej wierze, z miłością.

Chrześcijaństwo narodziło się dokładnie jako namiętność do człowieka: Bóg stał się człowiekiem by odpowiedzieć na dramatyczną potrzebę – którą każdy potwierdzi, wierzący czy nie – znaczenia dla życia i śmierci; Chrystus zmiłował się nad naszą nicością i oddał życie by potwierdzić nieskończoną wartość każdego z nas, w jakichkolwiek okolicznościach byśmy się nie znajdowali.

Potrzebujemy Go by być sobą. I potrzebujemy być wychowywani do uznawania Go, by żyć.

Comunione e Liberazione

Listopad 2008

Kategorie: Osąd rzeczywistości
Otagowane:

0 odpowiedzi jak dotąd ↓

  • Nie ma jeszcze komentarzy... Zacznij porywającą dyskusję, wypełniając formularz poniżej.

Dodaj komentarz