Przez wiele tygodni trwała walka o ocalenie życia pozostającej w śpiączce Włoszki. Pisałem o tym w listopadzie – Nie czynimy siebie sami, publikując wydany wówczas przez Ruch komunikat w jej obronie. Teraz po śmierci głodowej Eluany Comunione e Liberazione wydał nowy osąd sprawy.
Publikuję go już tradycyjnie z podziękowaniem dla Zosi za przetłumaczenie komunikatu, który jest zamieszczony na stronie międzynarodowej CL.
* * *
TRZEBA BY PIESZCZOTY NAZAREJCZYKA
“Istnienie jest podarowaną nam przestrzenią, którą musimy wypełnić sensem, zawsze i pomimo wszystko” (Enzo Jannacci, Corriere della Sera, 6 lutego 2009).
Ale życie takie jak Eluany można wypełnić sensem? Czy ma jeszcze jakieś znaczenie?
Śmierć Eluany nie zamknęła tych pytań. Wręcz przeciwnie. Nie wszystko się skończyło, jak upadek nadziei tych, którzy chcieli, by jeszcze żyła, albo jak wyzwolenie tych, którzy nie mogli dłużej znieść tej sytuacji. Właśnie teraz radykalizuje się wyzwanie dla wszystkich.
Śmierć Eluany ponagla jak bat: jak każdy z nas współpracował nad wypełnieniem sensem jej życia, jaki wkład dał tym, którzy byli bezpośrednio zranieni jej chorobą, poczynając od jej ojca?
Kiedy rzeczywistość nas przyciska, nasza miara nie jest w stanie zaproponować sensu, którego potrzebujemy, by iść naprzód. Przede wszystkim, wobec bolesnych i niesprawiedliwych okoliczności, które nie wydają się dawać szansy na zmianę czy rozwiązanie, przychodzi pytanie: jaki to ma sens? A może życie jest oszustwem?
Poczucie pustki się powiększa, jeśli pozostajemy więźniami naszego rozumu zredukowanego do miary, niezdolnego znieść zderzenia z taką sprzecznością. Czujemy się zagubieni i samotni z naszą niemocą, z podejrzeniem, że w gruncie rzeczy wszystko jest nicością.
Możemy “wypełnić sensem” życie kiedy znajdujemy się wobec osoby takiej jak Eluana? Możemy znieść ból, kiedy przekracza naszą miarę? Sami nie damy rady. Trzeba zderzyć się z obecnością kogoś, kto doświadcza wypełnienia sensem tego życia, które my sami przeżywamy jako niszczącą pustkę.
Nawet Chrystusowi nie oszczędzono trwogi przed cierpieniem i bólem, aż po śmierć. Ale co w Nim zadecydowało o różnicy? Że był dzielniejszy? Że miał więcej moralnej siły niż my? Nie, do tego stopnia, że w najbardziej przerażającym momencie próby prosił, by oszczędzono mu krzyża. W Chrystusie zostało zwyciężone podejrzenie, że życie ostatecznie jest porażką: zwyciężyła Jego więź z Ojcem.
Benedykt XVI przypomniał o tym, że by mieć nadzieję, “istota ludzka potrzebuje bezwarunkowej miłości Boga, którą odnajdujemy w Chrystusie Jezusie” (Rz 8, 38-39). Jeżeli istnieje ta absolutna miłość, z jej absolutną pewnością, wówczas – i tylko wówczas – człowiek jest “odkupiony” niezależnie od tego, co wydarzyłoby się w jego szczególnym przypadku” (Spe salvi 26).
Obecność Chrystusa jest jedynym faktem, który może nadać sens bólowi i niesprawiedliwości. Uznanie pozytywności zwyciężającej każdą samotność i okrucieństwo jest możliwe tylko dzięki spotkaniu z osobami, które świadczą o tym, że życie znaczy więcej niż choroba i śmierć. Tym były dla Eluany siostry, które poświęcały się jej latami, bo, jak powiedział Jannacci, również dziś “trzeba by pieszczoty Nazarejczyka, tak bardzo potrzebujemy jego pieszczoty”, tego człowieka, który dwa tysiące lat temu powiedział, zwracając się do wdowy z Nain: “Kobieto, nie płacz!”.
Comunione e Liberazione
10 lutego 2009
1 odpowiedź jak dotąd ↓
Jacek // 10 maj 2009 @ 12:29 pm
Serwis info.wiara.pl podał za KAI, że władze włoskiego regionu Lombardia, którego przewodniczącym jest Roberto Formigoni z ruchu CL, postanowiły przyznać specjalne wyróżnienie siostrom zakonnym z Lecco, które bezinteresownie przez 14 lat opiekowały się sparaliżowaną Eluaną.
więcej:
http://info.wiara.pl/index.php?grupa=4&art=1240859034&dzi=0